piątek, września 29, 2006

Batalia o szybkie wybory z polityczną hipokryzją w tle

rzeczpospolita 28/09/2006

http://www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_060928/publicystyka/publicystyka_a_8.html

Batalia o szybkie wybory z polityczną hipokryzją w tle

Renata Beger nieprzypadkowo postanowiła ujawnić swoje taśmy właśnie we wtorkowy wieczór. Następnego dnia miały się rozstrzygnąć losy nowej koalicji PiS z PSL. Samoobrona po wyjściu jej lidera z rządu nastawiła się na szybkie wybory. Jeśli ludowcy zgodziliby się na wejście do rządu, to łącznie z uciekinierami z Samoobrony powstałaby nowa, w miarę stabilna większość parlamentarna.

(c) TVN
PIOTR SEMKA, niezależny publicysta

Pułapka, w jaką wpadł Adam Lipiński, ulegając prowokacji posłanki Samoobrony, coraz wyraźniej jawi się jako element dobrze zaplanowanej ofensywy politycznej PO i Samoobrony.

Platforma - godzinę po ujawnieniu taśm - była gotowa o pierwszej w nocy do szybkiego zorganizowania konferencji prasowej. Można postawić pytanie, czy domniemane spotkanie Donalda Tuska z Andrzejem Lepperem z zeszłego tygodnia nie było poświęcone planowi takiej właśnie politycznej ofensywy. Obie partie mają dziś bardzo podobne interesy. Zarówno Samoobrona, jak i PO, obawiają się odbudowy koalicji wokół PiS. Obie partie chcą wyborów już w listopadzie. Lepper chce tego, by skonsumować swoje gwałtowne wyjście z rządu. W wypadku Platformy jej lider Donald Tusk obawia się , że same wybory samorządowe - bez politycznego trzęsienia ziemi i przyspieszonych wyborów - nie dają mu szansy na utrzymanie pozycji przywódcy.

Platforma wyraźnie postanowiła skopiować wariant węgierski. Z tą różnicą, że wpierw pojawiły się zapowiedzi demonstracji ulicznych PO, a dopiero potem sojusznicy z Samoobrony nagrali odpowiednio kompromitujące PiS taśmy.

Propozycja skaperowania Renaty Beger, język obietnic Adama Lipińskiego chwały PiS nie przynosi, ale też nie daje asumptu do ogłoszenia przez Platformę kryzysu demokracji. Nadużywane porównania do afery Watergate czy ujawnienie taśm Rywina są nie na miejscu. To mieszanie skali zjawisk.

Polityczne kaperowanie z klubu do klubu za pomocą obietnic stanowisk w rządzie czy atrakcyjnych miejsc na listach wyborczych występowało w polskim parlamencie zawsze. To zjawisko mało chwalebne i warto je krytykować.

Jednak to za mało, by żądać dymisji premiera, samorozwiązania się Sejmu czy śledztwa Trybunału Stanu.

To raczej sztuczne nagrzewanie atmosfery politycznej, za pomocą której Platforma chce wymusić polityczne przyśpieszenie, jakiego nie daje się uzyskać żmudną grą parlamentarną. Gdy piszę te słowa, medialne portale donoszą o "zbieraniu się ludzi pod Sejmem". Jak podejrzewam, lewica uruchomi teraz młodzież aktywną w protestach przeciw Romanowi Giertychowi, a Samoobrona zmobilizuje swych - zapomnianych już od pewnego czasu - chłopskich zadymiarzy.

Publicyści obozu liberalnego definiują obecną sytuację w rządzie jako analogiczną z końcową fazą rządów Millera. Zwolennicy prawicy z kolei wspominają atmosferę 4 czerwca 1992, gdy w efekcie kryzysu politycznego doszło do obalenia rządu Jana Olszewskiego. Warto odnieść się do tego skojarzenia. W obu wypadkach z dużym udziałem mediów wykreowano atmosferę politycznego kryzysu, w którym w niesłychanie szybkim tempie większość sił parlamentarnych wpadła w stan zahaczający o histerię. Przypomnijmy z czerwca 1992 plotki o rzekomym alarmie w jednostkach wojskowych MSW i legendy o podpalaniu lasów wokół Warszawy.

Wówczas także natychmiast powstała koalicja "ocalenia narodowego", która zaskakująco szybko i zgodnie odsunęła od władzy ówczesnych krytyków III RP.Trudno obecny kryzys oderwać od sporu o IV RP. Ujawniona próba skaperowania Renaty Beger najżywiej oburza polityków, którzy od miesięcy nie ukrywają swoich nadziei na jak najszybsze odsunięcie PiS od władzy.

To wilcze prawo opozycji. Ale od ponad roku towarzyszy temu narastający stan zimnej wojny domowej między PO i PiS. Ten kapitał wrogości musiał wywołać z czasem w szeregach opozycji pokusę wykorzystania jakiegoś potknięcia PiS do przyspieszenia wyborów.

Obawiam się, że taki styl demokracji na skróty jeszcze bardziej zmniejszy kapitał zaufania w polskiej polityce, bez którego nie ma prawidłowego funkcjonowania demokracji. Konflikt między gigantami PO i PiS odbudowuje znaczenie takich partii, jak Samoobrona czy PSL, które do perfekcji opanowały arkana politycznego pieczeniarstwa. Na ich tle PiS ze wszystkimi swoimi łamańcami i kompromisami moralnymi zawieranymi w celu ratowania sejmowej większości jawi się wciąż jako stronnictwo wyrazistej wizji polskiej polityki. Dramatem tej partii jest rozwiew między górnolotnymi celami i trywialnością polityki zdobywania dla niej większości w Sejmie. Sprzeczność tę bezlitośnie wytykają braciom Kaczyńskim polityczni rywale.

Dziś jednak spór idzie już nie o mało chwalebną misję Adama Lipińskiego wobec Renaty Beger. Rozstrzyga się istnienie rządu Jarosława Kaczyńskiego. Na horyzoncie widać już zarysy koalicji antypisowskiej małej stabilizacji: PO - SLD - Samoobrona. Polska scena znów polaryzuje się z niepokojącą ostrością.

PIOTR SEMKA